poniedziałek, 30 maja 2011

Komunikacja miejska

Otóż po raz kolejny przekonałem się dobitnie, że zasadniczo wszystkie nowe autobusy miejskie mogą startować do miana miss/mister piekarników, tudzież wędzarni.
Nie wiem kto wpadł na ten błyskotliwy pomysł zamawiania Norweskich i innych skandynawskich autobusów do naszego jakże odmiennego klimatu.
Dodatkowo, wydaje się być kompletnie bez najmniejszej różnicy, czy autobus posiada klimatyzację, czy też nie, i czy są w nim pootwierane okieneczka (tak to zdrobnienie nie jest tu przypadkowo), czy też nie. Nawet jeżeli uda nam się trafić na autobus z klimatyzacją i zamkniętymi okieneczkami (o ile w ogóle takie okieneczka posiada), to takowy fakt niczego nie zmienia ponieważ klimatyzacja z kimś kto ją wyczyści widziała się zapewne po raz ostatni na taśmie produkcyjnej.
Zatem jeżeli już znaleźliśmy się w takim piekarniku-pułapce, najlepiej jest na glonojada przylepić się do drzwi lub innego miejsca w którym do tejże machiny grzewczej, dostaje się świeże powietrze i modlić się aby kierowca jechał z dostateczną prędkością aby to powietrze mogło coś zdziałać swym pędem (czyt. ochłodzić naszą przegrzewającą się w zastraszającym tempie jednostkę głównodowodzącą, czyli mózg).
Zatem sugeruję na przykład zmienić nazwę "Solaris" na "Szklarnia" będzie adekwatniej i nie będzie pozostawiało, żadnych złudzeń do czego wsiadamy.
Dlatego też jeżeli mam wybór, to zawsze w taką pogodę wybieram stare rozklekotane gruchoty, bo przynajmniej dysponują one odpowiednimi gabarytowo oknami otwieranymi, które spełniają realne wymagania w naszym klimacie.

Podobieństwa i coś jeszcze

Ostatnio zdarzyło mi się przechodzić miejską uliczką i zaobserwować takie logo.


A że dzień wcześniej oglądało mi się serial "Fringe", od razu skojarzyło mi się takie oto podobieństwo.


Niestety nie wiem co znajduje się wewnątrz, zakładam jednak, że będą to jakieś ciuchy czy cuś w tym stylu.

Swoją drogą, kawałek dalej moją uwagę przykuło również takie oto urządzonko.


Ot taka inicjatywa miasta na to, żeby rynek nie był zawalony samochodzikami. Czemu w większej ilości miast nie ma tego zmyślnego osprzętu?

czwartek, 19 maja 2011

Naturalnie

Ostatnio jadąc do pracy natknąłem się na takie dziwaczne zjawisko, jakim jest ślimak gigant :)
Pierwszy raz w życiu widziałem tak ogromnego ślimaka.
W sumie świetnie, że się zatrzymałem aby pstryknąć mu fotkę, bo osiem godzin później już się zmył.
A oto i on :)


Hmm troszkę się rozmyło jednak daje pogląd na jego wielgachne rozmiary :)

środa, 11 maja 2011

Wszechświat ... Again :)

Po niedawnym filmiku moje myśli trochę krążyły wokół tego tematu i trochę tego mi się przelało przez głowę.
Między innymi nazywanie przesunięcia czasowego, bądź samego czasu, czwartym wymiarem, czy chociażby teoria na temat cyklu wszechświata, ale może po kolei.

Więc będąc w trakcie pracy, przewija mi się przez głowę naprawdę sporo myśli, często są chaotyczne i rozsiane po wielu tematach jednocześnie, ale od czasu do czasu zdarza mi się skupić na jednym konkretnym zagadnieniu.
Tak rozmyślając zacząłem myśleć o ogromie tej całej przestrzeni kosmicznej, miliardach, biliardach, czy może nawet i tryliardach galaktyk rozsianych po całym wszechświecie, z których każda w mniejszym bądź większym stopniu przypomina naszą - drogę mleczną.
Zatem raczej logicznym wnioskiem przychodzącym tutaj na myśl jest to iż niemożliwym jest, abyśmy byli jedynymi żywymi organizmami w tym ogromie przestrzeni.


Później skoczyłem do kreacji wszechświata, na początku myślałem o wielkim wybuchu jak o jakiejś wielkiej eksplozji, np. takiej większej od hipernowej, ale teraz już ogólnie pojmuje tę koncepcję troszkę lepiej, jednak chciałbym stwierdzić, że równie dobrze mogła nastąpić taka giga eksplozja a teraz zamiast się rozszerzać tak naprawdę wszechświat się kurczy ponieważ jest wciągany przez jakąś gigantyczną zapadającą się gwiazdę.
Swoją drogą tutaj dochodzimy również do czarnych dziur, Co tak właściwie się dzieje kiedy czarna dziura nie ma się już czym żywić? Przecież bezustannie wciąga w swoje pole grawitacyjne niewyobrażalne ilości materii, więc o ile mój ograniczony umysł pojmuje to poprawnie to bezustannie powiększa swoją masę bo cała ta wessana materia jest upychana coraz bardziej i bardziej. Więc co się stanie gdy skończy się materia?
W tym momencie przyszła mi do głowy koncepcja białej dziury. Być może jeśli kończy się materia, czarna dziura umiera, a w trakcie takiej śmierci eksploduje, lub przekształca się w białą dziurę, i wyrzuca z siebie całą skumulowaną materię, być może to już któryś z kolei cykl istnienia wszechświata.
Teraz generalnie wiem, że tak nie jest, ale wciąż mogłyby takie rozmyślania posłużyć za dobry materiał na powieść sci-fi :)

Generalnie wszechświat jest zagadnieniem tak ciekawym i jednocześnie skomplikowanym na tylu płaszczyznach, że prawdopodobnie nie będziemy w stanie tego zrozumieć do końca swoich dni.
Niemniej jednak warto się tym interesować od czasu do czasu uaktualniając swoją wiedzę w tym temacie, a dodatkowo, zawsze może wpaść do głowy jakiś dziwny pomysł, który swoim rozwojem może zaskoczyć :)

Ale czas już skończyć te pseudo-filozoficzne wywody :P

Zatem do następnego wpisu.

czwartek, 5 maja 2011

Wszechświat

Tak sobie oglądam ten filmik i zastanawiam się w sumie czym jesteśmy wobec takiego ogromu wszechświata.
Polecam oglądać w 1080p :)

środa, 4 maja 2011

Lista

Ostatnio Oglądałem jakiś filmik o lotach, konkretnie to "Wingsuit Flying". Stwierdziłem, że to na pewno chciałbym kiedyś zrobić, jeszcze przed przekroczeniem swojej daty ważności :)
I tak oto powstał pomysł aby zrobić swoją własną listę rzeczy do zrobienia, po chwili poszukiwań i dłuższej chwili zastanowienia, odrobiny modyfikacji zamierzenia, zaczęła powstawać moja własna lista... mój własny "Bucketlist".

Teraz trzeba tylko dodać tam wszystko to co chciałbym zrobić... to może trochę potrwać.