piątek, 30 października 2009

Dziedzictwo

   Ostatnio wspomniał mi się program na discovery o badaczach piramid, ale tych Inkaskich. Pamiętam że zachwycali się w programie, że odkryli jakąś świątynię boga słońca poparli to "dowodami" w postaci stwierdzeń stanowiących, iż jest to bardzo obszerna struktura (była niemalże pusta w środku, (osobiście wnioskuję, że zapewne skojarzyło im się to z kościołami)) a także ma okrągły otwór na stropie poprzez który był widok na niebo co też miało umożliwiać obserwację i czczenie słońca.
Tiaaaaa ... tylko skąd oni do jasnego grzyba mają pewność że to nie jest jakiś tam ruski silos??

   Właśnie wtedy nasunęło mi się pytanie co właściwie nasza cywilizacja pozostawi po sobie i co też urodzi się w głowach przyszłych archeologów, badaczy i innych cudnych zawodów.
Ano weźmy sobie na przykład taką sytuację:
Badacze odnajdują po naszych czasach niewiele i jakimś cudem odnajdują jakąś serwerownie. Załóżmy, że udało im się jakoś zrozumieć o co w tym biega i stworzyli oprogramowanie do odczytania zawartości tych twardych dysków. Tyle, że trafili na serwer "czerwonej tuby" czy też innego ustrojstwa na tę modłę.
W tym momencie nasuwa się samoczynnie pytanie co oni stwierdzą. Zapewne uznają nas za wyznawców jakichś bogów erotyzmu i cholera wie czego jeszcze, którzy całymi latami oddawali im energiczne modły, satysfakcjonując w swoim przekonaniu boga płodności, który dzięki tym "rytuałom" miał zapewnić zdrowe i silne potomstwo.

   To samo tyczy się mnogości naszych religii, zapewne dojdą do wniosku, że nasza cywilizacja - jakkolwiek ją nazwą - czciła wielu bogów i zaczną im wymyślać funkcje. Tym sposobem zapewne wyjdzie im coś na kształt starożytnej Grecji bądź Rzymu.

   Podsumowując moją myśl, można by jeszcze mnożyć podobnych przykładów w nieskończoność, ale chodziło głównie o takie przemyślenie do którego skłonił mnie ów wspomniany wyżej program.
Co pozostawimy po sobie przyszłym cywilizacjom? Bo szczerze mówiąc to nie oszukujmy się nasza nie będzie trwała wiecznie i w sumie chyli się ku rychłemu końcowi.
Na moje oko to stertę radioaktywnych biologicznych odpadów i jakieś ewentualne zasoby broni nuklearnej która zostanie wykorzystana zapewne w podobny sposób jak w filmie "planeta małp" (nie pamiętam w której części).

Pozostaje życzyć tylko zgoła odmiennego scenariusza i na tym poprzestać moje wywody bo sam siebie pewnie bym zaskoczył swoimi wnioskami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz